Odpowiedzi na pytania zadawane najczęściej.

Informacje aktualne na dzień 7 listopada 2009.

Kiedy ukaże się...

...drugi zbiór opowiadań?

JD: „Król Bólu”, powinien ukazać się w 2010 lub 2011 roku, w tej samej, nowej szacie graficznej autorstwa Tomka Bagińskiego (+ twarda okładka formatu A5). Ponad połowa opowiadań do tego zbioru jest już gotowa. Zawierać będzie 4 opowiadania znane – „Szkoła”, „Serce Mroku”, „Aguerre w świcie”, „Crux” – oraz co najmniej 5 nowych: m. in. „Król Bólu i pasikonik” i „Piołunnik”.

...wznowienia starszych książek?

JD: Wznowienia „W kraju niewiernych”, „Innych pieśni”, oraz „Czarnych oceanów”, „Perfekcyjnej niedoskonałości”, „Córki łupieżcy” i zbioru „Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe” już się ukazały. Wszystkie w serii „lodowej”, w nowej szacie graficznej autorstwa Tomka Bagińskiego (+ twarda okładka formatu A5). W 2010 roku ukaże się tak samo wydana „Extensa”

...nowelka w serii „Mity”?

JD: Prawdopodobnie w 2010 lub 2011 roku. Zważywszy, że coraz to nowe samodzielne rzeczy rodzą się z tekstów pisanych do „Króla Bólu”, możliwe, że wcześniej zabiorę się za projekt dla Mitów, zbyt dużo czasu już minęło, a słowo dałem.

...zbiór recenzji z nieistniejących książek z „Księgarni Alternatywnej” „SF”?

JD: Rzecz jest w planach, ale żadnych konkretów podać nie mogę. Oprócz tytułu: „Chrześcijanin kwantowy”. (Mają tu wejść także teksty niepublikowane).

...kontynuacja „Perfekcyjnej niedoskonałości?”

JD: Nieprędko. Druga tercja (książka nie ma jeszcze ustalonego tytułu) to będzie głównie rajd przez wszechświaty odmiennych fizyk i czekam, aż się tu pewne rzeczy w nauce wyklarują w wystarczającym stopniu, żeby mi się kreacja nie zdezaktualizowała jeszcze w trakcie pisania; a po drugie, czekam na narzędzia (programy), które pomogłyby w żonglowaniu tymi fizykami – bo za cienki jestem, żeby przeliczać to wszystko ręcznie.

Ale plan fabularny jest żelazny (w istocie w dużym stopniu opisany przez samą Krzywą Progresu z wykresu pomieszczonego w książce) i mam szczery zamiar prędzej czy później go zrealizować.

...„Baśń”, jakiś inny zapowiadany tytuł?

JD: Tu już musiałbym zacząć wróżyć (preferuję „I Cing”). Gdy tekst zostanie ukończony, a wydawca ustali termin – natychmiast go ogłoszę.

... filmowa adaptacja „Ruchu Generała”?

JD: Najprostsza i najszczersza odpowiedź brzmi: gdy znajdą się na nią pieniądze. Tego rodzaju pełnometrażowa produkcja wymaga budżetu niemożliwego do zorganizowania z polskich źródeł. Gdy zapadną tu konkretne decyzje, nie omieszkam o nich poinformować.

Czy mogę...

...skontaktować się jakoś z Jackiem Dukajem?

JD: . Wszystkie listy czytam, nie należy jednak każdorazowo liczyć na odpowiedź.

...przesłać pocztą książkę z prośbą o autograf i odesłanie?

JD: Nie. Natomiast na wszelkich spotkaniach, targach i w tym podobnych okolicznościach – oczywiście służę ręką i piórem.

...zaprosić Jacka Dukaja na konwent, spotkanie itp.?

JD: Najlepiej skontaktować się w tym celu od razu z osobą odpowiedzialną za te sprawy w dziale promocji Wydawnictwa Literackiego:

...posłać Jackowi Dukajowi swój utwór do oceny?

JD: Na wyżej wymieniony adres e-mailowy. Format: DOC, RTF, ewentualnie TXT. Teksty w plikach w innym formacie kasuję bez czytania. Jednak czy i kiedy przeczytam dany tekst – nie wiem, nie mogę tu dawać gwarancji. Z pewnością im dłuższy utwór, tym szanse mniejsze.

...wykorzystać na swojej stronie tekst Jacka Dukaja?

JD: Zasady są następujące: 1. Strona musi być niekomercyjna. 2. Jeśli chodzi o niebeletrystyczny tekst już wywieszony na Stronicach Dukaja, automatycznie udzielam zgody, pod warunkiem podania autorstwa i linku do SD. (Można to uznać za odpowiednik zasad licencji Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 2.5 Poland). 3. Jeśli chodzi o beletrystyczny tekst (fragment tekstu) wywieszony na Stronicach Dukaja, jak najbardziej istnieje taka możliwość, lecz każdy przypadek jest inny, nie ma zgody automatycznej. 4. Jeśli chodzi o tekst nie wywieszony na SD – o ile nie udzielę indywidualnego pozwolenia (sytuacja musiałaby być wyjątkowa, a w części przypadków sam nawet nie mogę takiego pozwolenia udzielić ze względów prawnych), traktować to będę jako akt piractwa intelektualnego, co pociągnie za sobą wszelkie naturalne wówczas konsekwencje dla pirata et consortes.

...wykorzystać utwór Jacka Dukaja w adaptacji na inną formę sztuki?

JD: Zasada ogólna jest taka, że nie sprzeciwiam się wykorzystaniom niekomerycyjnym, natomiast wykorzystanie komercyjne musi oczywiście być ujęte w konkretnej umowie. Tak czy owak, każdorazowo należy uzyskać zgodę (nie wszystkimi prawami sam mogę swobodnie dysponować).

...prosić o wskazówki, rady, zalecenia – jak pisać, żeby dobrze pisać?

JD: Nie wierzę w kursy creative writing, podręczniki pisarstwa, przepisy na bestseller i poradniki pisarzy – nie wierzę, że faktycznie można się tu czegoś w ten sposób nauczyć. Jedyne rady, które uważam za w miarę uniwersalne, sprowadzają się w gruncie rzeczy do banałów: dużo czytać i dużo pisać; odkładać skończone teksty na kilka miesięcy i czytać je na nowo, już „zapomniane”, oczyszczone z autorskich wyobrażeń; nie dawać swoich tekstów do oceny przyjaciołom, rodzinie; nie wzorować się ślepo na jakimś autorze, nie powielać raz zrealizowanych pomysłów i pisać raczej o swoich fascynacjach, których nikt inny na świecie nie podziela, niż o tematach interesujących miliony, lecz dla nas obojętnych. Nie liczyć na sukces. To tyle; reszta to albo kwestie techniki i języka, albo indywidualnych strategii pisarskich.

Czy to prawda, że...

...zdobył Pan Encouragement Award European Science Fiction Society?

JD: Nic mi o tym nie wiadomo; nic nie wiem nawet o istnieniu takiej nagrody. Ta plotka dochodziła do mnie z różnych stron i w końcu, wydaje mi się, wyśledziłem źródło: magazyn sieciowy „Fahrenheit” zamieścił taką informację przy okazji notki o Alexandrze Pavelkovej. Dalej więc proszę już wypytywać redakcję „Fahrenheita”.

...wytoczył Pan (zamierza wytoczyć) proces o plagiat braciom Wachowskim?

JD: Bzdura absolutna. Nawet gdyby podobieństwa między „Irrehaare” i „Matrixem” były znacznie większe, nie podejrzewałbym tu bezpośredniego kopiowania. Jeśli młodszy brat jest podobny do starszego brata, to nie dlatego, że ukradł mu fenotyp – ale ponieważ mają tego samego ojca i tę samą matkę. Literatura, kino, komiks, muzyka, kultura, nauka świata zachodniego końca XX wieku – wszyscy mamy takie same geny.

...wydrukowana wersja „Lodu” została skrócona z wersji napisanej?

JD: Jeszcze w trakcie pisania wykonywałem rutynowe cięcia, ale po oddaniu tekstu wydawnictwu nie nastąpiły żadne skróty wykraczające poza normalną korektę.

„Medjugorje”

O co chodzi w opowiadaniu „Medjugorje”?

JD: Uwaga, to jedyny przypadek, gdy udzielam odpowiedzi na tego typu pytanie – aż taka niejasność puenty „Medjugorje” nie była zamierzona, to mój błąd. O co chodzi: wyjaśnienie pod linkiem poniżej. Uwaga, uwaga! Kto nie czytał jeszcze opowiadania, albo nie chce sobie psuć własnej teorii zbudowanej z lektury – niech tu nie klika! Spoilery stuprocentowe!

Wyjaśnienie „Medjugorje”:

„Czarne oceany”

Ile było wersji „Czarnych oceanów”?

JD: Trzy lub cztery, zależy od jakiej wielkości zmian w tekście liczymy nową wersję. Wersja I miała ponad 1300 stron i samodzielnie ściąłem ją o połowę do wersji II, 650-stronicowej. Z niej pochodzi Rozdział XIII. Wersja II została przerobiona na prośbę wydawcy do wersji III, podobnej objętościowo, acz w połowie różniącej się fabularnie. Potem nastąpiły mniejsze zmiany.

Czy wydana zostanie kiedykolwiek „pełna wersja” „Czarnych oceanów”, choćby w wersji elektronicznej?

JD: Jest to bardzo mało prawdopodobne.

Czy wznowienia „W kraju niewiernych” i „Czarnych oceanów” w Wydawnictwie Literackim różnią się od wydań SuperNowej?

JD: Pod względem treści – nie. Są to „wydania drugie”, czyli ten sam tekst w nowej (lepszej, trwalszej) formie książkowej. Różnice ograniczają się do powierzchownej korekty stylistycznej, interpunkcyjnej, standaryzacji pisowni itp.; nie wykraczają poza pojedyncze zdania.

„Inne pieśni”

Gdzie zginęły dwa rozdziały „Innych pieśni”?

JD: Nic nie zginęło. Plan obejmował rozdziały (księgi) od alfy do omegi, lecz – tradycyjnie – w trakcie pisania musiałem zacząć wycinać wątki nazbyt rozdymające powieść. Tak wyleciały z planu dwa pełne rozdziały i stąd „luki” na kappę i omikrona między częściami II i III oraz III i IV. Podobnie jak dodatkowe „małe księgi”, mieści się to w lekkiej stylizacji na „zaginione dzieło kultury starożytnej Grecji”; tak zostało.

Jaka jest prawidłowa interpretacja zakończenia „Innych pieśni”?

JD: Interpretacji prawidłowych jest kilka; taki był zamysł. Na torturach nikt ze mnie nie wyciągnie egzegezy „oficjalnej”. Po to jest tekst, żeby go samodzielnie rozwiązywać – autor to okoliczność przygodna, niekonieczna.

Czy będzie ciąg dalszy „Innych pieśni”?

JD: Ciągu dalszego nie będzie, ale – patrz wyżej – za kilka lat być może ukaże się zbiór trzech-czterech opowiadań/mikropowieści, wykorzystujących wątki zaniechane w „Innych pieśniach” i dopełniających obraz tamtego świata.

Varia

W swojej recenzji Pan chwali/gani książkę X. A przecież ja i wszyscy moi znajomi, którzy książkę X czytali, wiedzą, że jest dokładnie na odwrót. Dlaczego Pan kłamie?

JD: Albo napisałem tak, nie inaczej, z jakichś ciemnych pobudek i wbrew własnemu przekonaniu – albo mimo wszystko naprawdę takie właśnie wrażenia wyniosłem z lektury i szczerze zdałem z nich relację. Sami zdecydujcie, w co wierzyć. Nie ma innej miary poza uczciwością recenzenta.

Sam Pan pisze książki, a recenzuje innych autorów. Jak Panu nie wstyd! To nieuczciwa konkurencja / zawiść / walki środowiskowe / łamanie powszechnych zasad etycznych.

JD: [cytat z wywiadu w portalu „Katedra”] Zastanawiam się, kiedy sytuacja tak się u nas zmieniła. Myślę, że cezurę stanowi koniec „starego”, Oramusowego działu publicystyki „NF”. Dlaczego ja zacząłem tam pisywać recenzje? Przecież nie dlatego, że Parowski czy Oramus ujrzeli we mnie niesamowity talent krytycznoliteracki – ale ponieważ rozumiało się samo przez się: kto pisze fantastykę, ma jakąś wiedzę o gatunku i coś do powiedzenia od siebie, z tego może być pożytek i w publicystyce. Szło to prawie automatycznie.

Proszę otworzyć roczniki „NF” z lat 90. W spisach treści recenzji mamy nie tylko Oramusa i Parowskiego, ale Cyrana, Inglota, Piekarę, Sobotę, Dębskiego, Kołodziejczaka, Sapkowskiego... Toż łatwiej wyliczyć czynnych wówczas autorów, którzy krytyką się nie zajmowali. Podobnie w „Fenixie”; pamiętam, że np. „W kraju niewiernych” recenzował tam Romek Pawlak. W starej „NF” mieli też tradycję dyskusji krytycznych o polskiej fantastyce jako literaturze, gdzie nikomu nawet przez myśl nie przechodziło cenzurować z niej pisarzy dlatego, że są pisarzami.

Przywołuję ów kontekst nie dlatego, że planowaliśmy w SODzie jakieś „odnowienie tradycji” czy coś podobnego; nam w ogóle nie przyszło do głowy, że odcięcie od dawnych zwyczajów i od norm pozafantastycznego życia literackiego może być tak zupełne („getto” definiuje się tyleż przez stosunek doń świata zewnętrznego, co autonomiczność w prawach wewnętrznych).

Pisarze wypowiadają się w krytyce literackiej i w formach luźniejszych na łamach dzienników, tygodników, w Polsce i na świecie (np. "The New York Review of Books" wręcz słynie z obszernych esejów znanych, czynnych pisarzy o książkach kolegów po piórze). Tak jest dzisiaj i tak było w przeszłości. Ba, jakie w ogóle przykłady z historii krytyki literackiej poznaje uczeń w polskiej szkole? Teksty Prusa o „Ogniem i mieczem” i Gombrowicza również o Sienkiewiczu, bynajmniej nie laurki. Przy czym w fantastyce ta zmiennofunkcyjność (fan-pisarz-krytyk-wydawca) była szczególnie częsta – stąd też zapewne teraz tak dojmująca pustka tu w krytyce, skoro zaniechali jej i pisarze.

Proszę zrozumieć, jak ustawiam kwantyfikatory: każdy ma oczywiście prawo trzymać się takiego zakresu wypowiedzi, w jakim dobrze się czuje, sam długo recenzowałem tylko przekłady, świetnie to pojmuję. Ale twierdzenie, jakoby istniała powszechna norma nieomawiania przez autorów twórczości innych autorów (jakaś „zasada zawodowego milczenia”), jest zwyczajnie nieprawdziwe.

Zresztą właśnie sądy o niej ludzi tak zanurzonych w literaturze bywają najciekawsze (ostatnio np. „Dziwniejsze brzegi” Coetzee'ego).

Naturalnie fakt, że jakieś zjawisko w kulturze ma precedens lub nie ma precedensu, nie stanowi argumentu ani za, ani przeciwko niemu – tak samo może się rzecz nie podobać jako setna realizacja znanej formuły.

Gdzie/jak mogę kupić książki recenzowane przez Pana w cyklu Księgarni Alternatywnej w „Science Fiction”?

JD: Tych książek nie można kupić, ponieważ one nie istnieją. (Z jednym wyjątkiem). Księgarnia zwie się Alternatywną nie bez przyczyny.

Dlaczego nie pisuje Pan już do „Nowej Fantastyki” i czy wróci Pan na jej łamy?

JD: Moja beletrystyka najpewniej się w „NF” jeszcze pojawi, natomiast przestałem tam publikować regularną publicystykę w konsekwencji ciągłej zmiany profilu „NF” – w końcu spostrzegłem, że coraz mniej do niego pasuję. Nie ma to natomiast związku ze zmianami personalnymi w redakcji (zresztą następowały one tak szybko, że nie sposób się było według nich w decyzjach orientować).

Nie jest wykluczone, że „NF” zacznie się z kolei zmieniać w drugą stronę – są i takie sygnały. Jeśli okaże się to stałą tendencją, a nie znowu chwilowym kaprysem – wszystko jest możliwe.

Dlaczego nie pisuje Pan już do „Science Fiction” i czy wróci Pan na jego łamy?

JD: Redaktor Szmidt utracił moje zaufanie i taki powrót nie jest możliwy.